para

Przedstawiam ten artykuł jeszcze raz. Przeczytany był ponad 1200 razy, tj. najwięcej ze wszystkich moich artykułów na blogu.

Dlatego wytłuściłam go grubszą czcionką. 

Czasami myślę o tej kobiecie, do której Bóg posłał proroka Eliasza. 

Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej.                                                                                                                                                                                                                Łk 4,24-26

Gdzieś niedaleko Sydonu mieszkała pewna wdowa. A dokładnie w Sarepcie.

Tam właśnie został posłany przez Boga prorok Eliasz. Bóg wybrał tę wdowę, aby żywiła Eliasza.

W całym Izraelu panował głód. 

Kiedy Eliasz dotarł do Sarepty, zobaczył pewną wdowę. Zbierała drewno na opał. Była bardzo biedna.

Poprosił ją o wodę do picia. Zaraz poszła, aby mu ją przynieść.

Wtedy zawołał do niej, aby przyniosła mu także kromkę chleba.

Kobieta odrzekła, że poza niewielką ilością mąki w dzbanie i oliwy w naczyniu, nie ma już nic więcej do jedzenia. Przygotowuje właśnie ostatni w życiu posiłek dla siebie i dla swojego syna. 

Eliasz powiedział jej, by najpierw upiekła placek dla niego. A później upiekła taki sam dla siebie i dla swojego syna.

Gdyż Bóg rzekł, że mąka w dzbanie ani oliwa w naczyniu nie wyczerpią się, aż do dnia, kiedy to skończy się susza, i Bóg ześle deszcz.

Kobieta uwierzyła Eliaszowi. I zrobiła tak, jak jej polecił.

Najpierw upiekła placek dla Eliasza. A mąki nie ubyło, ani oliwa nie wyczerpała się. Cud. Następnie przyrządziła posiłek dla siebie i dla swojego syna.

I tak było codziennie.

Bóg nigdy nie myli się w Swoich wyborach.

Wiele było wdów w Izraelu za proroka Eliasza, lecz do żadnej z nich nie został on posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej.

Bóg posłał Eliasza poza Izrael.